Zapach budzący kontrowersje – ,,Emir” Geoffreya Nejmana

W 2009 roku spod rąk i nazwiska Geoffreya Nejmana wyszedł na świat ,,Emir”. Zapach niezwykle męski, intensywny, będący odzwierciedleniem siły, jaka tkwi w mężczyznach. Jest to potężna dawka kontrowersji zamknięta we wspaniałym flakonie, wyglądającym jak dzieło sztuki, ale o tym za chwilę. Najpierw chcę byśmy przyjrzeli się samej nazwie tych perfum.

Geoffrey Nejman ma polskie korzenie. Jego dziadek był polskim Żydem, który mieszkał w Zduńskiej Woli. Podobno po części stanowi to wytłumaczenie tej nazwy, gdyż Emir to potomek Mahometa. Z drugiej strony może się on odnosić do kultury arabskiej, w której Emir jest tytułem wojskowym, jaki nadaje się w tych krajach.

Flakon tych perfum jak w wypadku każdych wychodzących spod marki Parfums Micallef projektowała żona Geoffreya Martine Micaleff. Połączyła ona w nim kolor czarny ze złotym. A jak wiemy czerń jest niezwykle klasycznym kolorem, który wchłania i pochłania inne, złoty natomiast symbolizuje bogactwo i luksusowe życie. Odzwierciedla to na pewno ich zapach, w którym najzwyczajniej w świecie po prostu się zatracisz. Teraz przyszła jednak pora na zbadanie zawartości flakonu.

Po uwolnieniu wyłania się z niego dość trudny początkowo zapach, gdyż skomponowany z aodu, cytrusów oraz geranium. Może to wywołać lekki szok, ale nie należy skreślać tych perfum, gdyż po chwili pojawia się komfortowy, przyjemny zapach łączący w sobie piżmo, cedr, paczulę i skórę. Warto więc przetrwać to pierwsze uderzenie dziwnego dla wielu osób zapachu. Zaletą ,,Emira” jest to, że bardzo długo utrzymuje się on skórze, bo może towarzyszyć Ci nawet do 10 godzin.

Podsumowując – Emir nie jest zapachem dla każdego mężczyzny. Mogę go polecić jedynie tym, którzy lubią ryzykować oraz są pewnymi siebie indywidualistami, gdyż ludzie różnie reagują na jego woń.

Dodaj komentarz

*

code